Magazyn koscian.net
11 grudnia 2025Rzeczodzielnia – miejsce, które łączy ludzi, rzeczy i idee
Karolina i Marek z córkami i przewodniczącą rady miejskiej Tamarą Turek
Piąte urodziny to dla organizacji moment podsumowań, ale też dowód, że działanie, któremu poświęca się czas i energię naprawdę ma sens. Tak jest w przypadku kościańskiego stowarzyszenia Rzeczodzielnia , które od pięciu lat łączy ludzi, rzeczy i idee.
W czwartek, 10 grudnia, Stowarzyszenie Rzeczodzielnia Kościan świętowało piąte urodziny. Z tej okazji osoby odwiedzające darmowy sklep częstowano tortem i kawą. Wśród gości, którzy przyszli z życzeniami byli między innymi przewodnicząca miejskiej rady Tamara Turek i wiceburmistrz Patryk Piasecki.
Prezes Stowarzyszenia, Karolina Wyrzykiewicz, chętnie dzieliła się z odwiedzającymi sklep opowieściami o historii Rzeczodzielni, która – choć świętuje piąte urodziny – działa od roku 2017. Jak to możliwe? Początkowo działała jako inicjatywa społeczna, bez ram organizacyjnych. Jednak w miarę rozwoju, konieczne było nadanie jej formalnego statusu. I tak Karolina, w dniu swych urodzin, zarejestrowała stowarzyszenie.
- Na początku, jak każdy, raczkowaliśmy, ale w trzecim roku działalności dostaliśmy skrzydeł i bardzo się rozwinęliśmy. Od roku działamy przy ulicy Bernardyńskiej, a nasz darmowy sklep funkcjonuje bardzo intensywnie – mówi Karolina Wyrzykiewicz.
Tak intensywnie, że ostatnio trzeba było nacisnąć hamulec. Skala darów przerosła możliwości magazynowe.
- Jesteśmy wręcz zalani towarem. Do tego stopnia, że musieliśmy podjąć o wstrzymaniu do końca stycznia przyszłego roku przyjmowania rzeczy do darmowego sklepu.
Ale Rzeczodzielnia to nie tylko ubrania i półki pełne przedmiotów z drugiego obiegu. Od czterech lat równolegle działa Jadłodzielnia – lodówka społeczna, której ideą jest zapobieganie marnowaniu żywności. Za dużo ugotowałeś lub kupiłeś? Podziel się z innymi zamiast wyrzucać.
- I to działa. W okresie świątecznym żartujemy, że lodówka powinna mieć drzwi obrotowe – taki jest ruch. Wciąż za dużo szykujemy na świąteczne stoły. Nadwyżkę można przynieść do Jadłodzielni, gdzie szybko znajduje nowych właścicieli — mówi pani Karolina.
Najtrudniejsze? Ludzie i wypalenie
Choć pięć lat działania brzmi imponująco, nie wszystko było łatwe.
- Najtrudniejsze jest znalezienie ludzi, którzy będą mieli w sobie tę samą jak my chęć działania. Przewinęło się przez stowarzyszenie kilka dziewczyn. Jedna była z nami od samego początku, ale teraz odeszła. Tak bywa, pracujemy w bardzo okrojonym stanie, ale wierzę, że pojawią się nowe osoby.
Choć nikt nie dostaje tu pensji, to wolontariusze nie wychodzą z pustymi rękami. Kto pomaga segregować i rozwieszać towar – a są tego czasem tony - ma pierwszeństwo w wyborze. Niejedna dziewczyna wymieniała sobie w ten sposób całą garderobę, czasem nawet meble.
Poza brakiem rąk do pracy problemem są także stereotypy. Dla większości Rzeczodzielnia to miejsce, w którym zaopatrują się ubodzy, a nie taki jest sens dzielenia się rzeczami.
- Nie możemy przekonać do Rzeczodzielni ludzi, którzy myślą, że to miejsce tylko dla biednych. A to nieprawda. To nie jest pomoc społeczna. To miejsce wymiany — dla wszystkich. Miejsce, w którym dajemy rzeczom drugie życie – mówi Marek, mąż Karoliny.
Marka i Karolinę połączyła chęć działania. Wkrótce postanowili dzielić nie tylko pasje, ale i życie. Zostali małżeństwem.
Zero waste
Rzeczodzielnia coraz mocniej podkreśla, że choć niesie pomoc, to nie jest częścią sektora pomocy społecznej. Równie blisko jej do idei solidaryzmu społecznego jak do ekologii, poprzez wdrażanie idei „zero waste”, czyli zero śmieci i marnowania. W praktyce oznacza wybieranie produktów wielokrotnego użytku, dzielenie się nadmiarem rzeczy i jedzenia.
- Chcemy zachęcać ludzi, żeby nie kupowali ciągle w sieciówkach, skoro można przyjść do nas i wziąć to, co innym przestało służyć. Czasem są to niemal nowe rzeczy. Szczególnie rzeczy dziecięce, bywa że założone raz, dwa i oddane.
Co można przynieść do Rzeczodzielni?
- Wszystko, co użytkujemy w domu: odzież, firanki, koce, poduszki, naczynia, dywany, ozdoby, książki, gry, zabawki, wózki, łóżeczka dziecięce, rowerki. Nie przyjmujemy tylko dużych mebli, ale pomagamy w ich oddaniu przez ogłoszenia na naszej stronie - mówi pan Marek.
Co znaczy darmowy?
Sklep Rzeczodzielni jest darmowy. Każdy, kto przychodzi może zabrać dowolną rzecz za darmo. Może też wrzucić datek do puszki, bo darmowość nie oznacza, że Stowarzyszenie nie ponosi kosztów, za które można zapłacić tylko pieniędzmi. Trzeba opłacać czynsz, kupować paliwo, wspierać zakupy konkretnych rzeczy dla osób potrzebujących pomocy.
- Skąd bierzemy pieniądze? Organizujemy festyny, sprzedajmy na jarmarkach nasze rękodzieło. Można nas też wesprzeć przekazując 1,5 procent podatku, który i tak odprowadzamy, więc to taki rodzaj wsparcia, który nie kosztuje. Mamy też puszkę w sklepie. Możliwości wsparcia jest wiele – mówi pani Karolina.
Ile osób przewinęło się przez Rzeczodzielnię? Sto osób tygodniowo to standard. Czasami, w jednym momencie w sklepie jest 15–20 osób. Bywają dni, że minutę po otwarciu stoi już kolejka. Do tego dochodzą osoby korzystające z Jadłodzielni, których nie sposób policzyć.
Co dalej?
Po pięciu latach nie widać zmęczenia. Jest energia, kolejne pomysły i wiara, że skrzydła Rzeczodzielni wciąż się rozwijają, że polecą jeszcze wyżej.
- Nie mamy dość. Jesteśmy zwariowaną grupą z mnóstwem pozytywnej energii. I tę energię przekazujemy dalej – mówią zgodnie Karolina i Marek.
Jak możesz pomóc?
Przekaż 1,5% swojego podatku: KRS: 0000270261
cel szczegółowy: RZECZODZIELNIA KOŚCIAN 14295
Wpłaty indywidualne można dokonywać na rachunek bankowy:
35 2030 0045 1110 0000 0382 5640 BGŻ BNP Paribas S.A.
w tytule wpisując: RZECZODZIELNIA KOŚCIAN 14295
RZECZODZIELNIA KOŚCIAN: tel. 535 433 120, email: rzeczodzielniakoscian@gmail.com

Zgłaszasz poniższy komentarz:
No to wszystkiego dobrego i oby tak dalej