Magazyn koscian.net
2005-02-23 08:40:46Telefon od bandziora
Dzień po ukazaniu się poprzedniego numeru ,,GK’’ w domu znanego czempińskiego społecznika zadzwonił telefon. Ktoś, lekko zmienionym głosem, zagroził mu pobiciem. Podwód? Społecznik miał odwagę publicznie ocenić działalność czempińskich radnych
- Chciałem zwrócić uwagę na marnotrawienie pieniędzy podatników, na utrzymywanie tej instytucji i wykazać, że radni nie zrobili niczego, żeby tę sytuację uzdrowić – wyjaśnia Tyliński.
Zdaniem niektórych, mieszkańcy gminy Czempiń nie mają prawa publicznie wypowiadać się na temat wspólnego dobra. Za takie zachowanie grożą pobiciem, a nawet śmiercią.
- Pierwszy telefon odebrałem w czwartek o 11.45. Bez owijania w bawełnę i wyjaśnienia o co chodzi, ktoś zagroził mi obiciem twarzy ,,bo szkoda ze mną gadać’’ – mówi Włodzimierz Tyliński.
Nie skończyło się na pojedynczej groźbie. Był i drugi telefon. Kolejny anonimowy bandzior zagroził Tylińskiemu, że ,,łeb mu utnie’’.
- Brak mi słów. To już druga taka akcja. Pierwsze telefony z groźbami miałem, po wyborach samorządowych – mówi Tyliński. – Jeśli autorzy telefonów myślą, że dam się zastraszyć to się mylą. Tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że mam rację. Że opisując czempińską rzeczywistość dotykam prawdy, której ktoś się boi.
GK nr 8/2005